Historia - Luty 2004 – Działalność Misji zagrożona

Kalendarium

Luty 2004 – Działalność Misji zagrożona

Misja Charytatywno – Opiekuńcza „Betezda” funkcjonowała od samego początku jako komórka Kościoła Chrześcijan Baptystów. Romek, Basia i dwaj inni misjonarze zainteresowani pomocą bezdomnym, zostali oficjalnie oddelegowani do służby przez pastora Adama Kościuszko. Zbór początkowo wędrował po różnych, mniej lub bardziej przystających do charakteru kościoła miejscach. Raz baptyści spotykali się w salce zajezdni autobusowej, innym razem w Pałacu Młodzieży, jeszcze innym razem wynajmowali małe pomieszczenie w kamienicy przy ulicy Chwytowo. Po pożarze tej ostatniej w 2003 roku zbór wynajął budynek przy Czartoryskiego 12, jednak opłaty przewyższające 1 tys. zł miesięcznie mocno nadwyrężyły budżet małego kościoła.  Po niedługim czasie Baptyści doszli do przekonania, że nie są już w stanie opłacać najmu. Rozwiązali więc umowę. Działalność Basi i Romka stanęła tym samym pod znakiem zapytania. 

Sytuacja była jasna. Jeśli ADM, (która zarządzała budynkiem w imieniu Urzędu Miasta) nie zgodzi się na bezpłatne użyczenie lub nie wskaże innego lokalu, w którym taka działalność mogłaby być prowadzona, wówczas stołówka i cała Misja przestaną istnieć. 

Tymczasem Betezda działała dość prężnie. 

Do tej pory każdego tygodnia w Misji wydawano 150 paczek żywnościowych, każdego dnia średnio 70 osób mogło zjeść w misji śniadanie. Zimą liczba głodnych wzrastała czasem do 300 osób dziennie. Oprócz pomocy doraźnej w postaci posiłków, w Beteździe kwitła działalność duszpasterska, prowadzono niedzielne i środowe nabożeństwa ewangelizacyjno – rekolekcyjne, funkcjonował punkt konsultacyjny Teen Challenge dla osób uzależnionych, prowadzono cztery grupy wsparcia, niebawem też miała powstać świetlica dla dzieci z ubogich rodzin. Ta rozbudowana działalność zawisła teraz na włosku. 

Sytuacja była o tyle niejasna, że Basia i Romek już od blisko pół roku starali się o nieodpłatne użyczenie starej wytwórni trumien. Jednak bezskutecznie. ADM zaproponowała budynek dawnej szkoły przy ul. Sandomierskiej, jednak nie za darmo. Misjonarzy nie było stać nawet na wynajem jedynie po kosztach. Apelowali więc do urzędu miasta, wysyłali wnioski, podania, prośby, niektóre nawet podpisane przez podopiecznych Misji. W marcu 2004 do kancelarii prezydenta Bydgoszczy wpłynęła kolejna prośba o nieodpłatne użyczenie budynku podpisana przez 116 podopiecznych. Miesiąc później podopieczni wystosowali oficjalny apel do władz miasta o umożliwienie dalszej działalności Misji poprzez zwolnienie z opłat czynszowych. Pod apelem podpisało się tym razem 146 osób. Basia i Romek robili, co mogli. Wolontariusze Betezdy również. Każdego dnia przed pracą zanosili modlitwy do Tego, który jest Panem nad Panami i Królem nad Królami. Czekali, aż Bóg wysłucha ich prośby. W napięciu, niepewności. 

Pod koniec marca sprawą Betezdy zainteresowały się lokalne media. Bezdomni udzielili kilku wywiadów, mówili w nich, jak bardzo potrzebują Betezdy. 

31 marca kończyła się umowa najmu, którą podpisały jeszcze władze kościoła. ADM nie chciała się zgodzić na nieodpłatne użyczenie. Lada dzień Misja miała zakończyć działalność. Pojawiły się już nawet plany, aby budynek wynająć Caritas.

Nadzieja pojawiła się, gdy jeden z zastępców prezydenta miasta ogłosił w lokalnych mediach, że „Nikt Betezdy na bruk nie wyrzuci”.  Zlecił również ADM wycofanie terminu wypowiedzenia najmu i zniesienie opłaty czynszowej. Wszystkie rozstrzygnięcia w tej sprawie miały nastąpić dopiero w pierwszych dniach kwietnia. Cały czas jednak nie było pewności, czy postanowienia ratusza zostaną wykonane. 31 marca drzwi Betezdy były zamknięte. 

Rozwiązanie przyszło w ostatniej chwili. Od 1 kwietnia 2004 zaczęła obowiązywać nowa umowa najmu, na dogodnych zasadach. Co prawda nadal trzeba było płacić, ale już niewielką kwotę i tylko za tzw. media. Wszyscy odetchnęli z ulgą. W całym tym zamieszaniu tylko dwa razy w Beteździe nie było śniadań. Już nikt nie martwił się przerwami w dostawie żywności od sponsorów. Radość z wysłuchanych modlitw była ogromna. 

Jesteś tutaj: Strona główna Strona główna Nasza historia